sobota, 31 października 2009

Escherichia Coli, T4-Phage





Czy to nie jest piękne? bakteriofag atakuje bakterie. Świat mikro.

czwartek, 29 października 2009

Przygnieciona.


Kiedy dzwoni do Ciebie kolega i prosi Cię, żebyś pomógł mu znaleźć jakąś klinikę gdzie można zoperować jego babcię. Babcia umiera i bez pomocy pewnie umrze w ciągu najbliższych dni. (<7 dni)


Kiedy dzwoni do Ciebie kolega i prosi Cię żebyś pomógł mu uratować jego babcię od śmierci.

Kiedy dzwoni do Ciebie kolega i prosi...


... a ja nie mogę nic zrobić.

wtorek, 22 września 2009


Wakacyjnie poszłam na lekcje gry na pianinie. Tylko wtedy mam okazję to ćwiczyć.

Nauczyciel: Pan Marek o smukłych palcach pyta:
czemu medycyna?
Odpowiedziałam szybko wyuczoną formułkę
(tak dużo osób pyta czemu wybrałam taki kiedunek).

Pan Marek ma takiego ucznia... Który chce się dostać na medycynę po liceum ponieważ fascynuje go dr House. Serialowy idol...

"Chirurdzy". Absolutnie nie mam nic przeciwko serialom dotyczącym lekarzy. Nie jestem tylko pewna czy to dobre zwierciadło rzeczywistości. Czy uczeń pana Marka nie zmieni kierunku kiedy na ekran tv wejdzie nowy fantastyczny serial o hydrauliku Samie?

"Chirurdzy". Absolutnie nic nie mam przeciwko tej specjalizacji. Tylko dlaczego nie ma serialu o pediatrach i geriatrach...
Ich specjalizacje wymierają, ale chirurg- to taka dobrze widziana w społeczństwie osoba.

czwartek, 9 lipca 2009

http://www.youtube.com/watch?v=1usDPlrcv-0&feature=related



"Czasami czuję się bardzo źle, brakuje mi przyjaciół. Brakuje mi Jurka przy mnie... mojego Jurka. Brakuje mi Eweliny, która zwykle nie słucha, i Kasi, Anny... mnijesza z tym. Brakuje mi bardzo Marcina. On był zaraz po Jurku. Nie wiem czy potrafisz sie przebić przez cały swój płaszcz zazdrości i zrozumieć jak bardzo mi go brakuje."

Z pamiętnika dla Dawida, 9 lipiec.
Od marca nic się nie zmieniło.

sobota, 6 czerwca 2009


I know the pieces fit'Cause I watched them fall away
Mildewed and smoldering Fundamental differing
Pure intention juxtaposed Will set two lovers' souls in motion
Disintegrating as it goes Testing our communication

The light that fueled our fire then Has burned a hole between us so
We cannot see to reach an end Crippling our communication

I know the pieces fit 'Cause I watched them tumble down
No fault, none to blame
It doesn't mean I don't desire to
Point the finger, blame the other Watch the temple topple over
To bring the pieces back together Rediscover communication

The poetry that comes From the squaring off between
And the circling is worth it Finding beauty in the dissonance

There was a time when the pieces fit But I watched them fall away
Mildewed and smoldering Strangled by our coveting
I've done the math enough to know The dangers of a second guessing
Doomed to crumble unless we grow And strengthen our communication

Cold silence has a tendancy to Atrophy any sense of compassion
Between supposed lovers
Between supposed lovers


I know the pieces fit

And I know the pieces fit

czwartek, 4 czerwca 2009

Wakacje, znów będą wakacje.



Mój wzrok się drastycznie pogarsza- tempo jest przerażające.

Nie widzę ludzi- przechodzę obok i nie widzę.

Mam nadzieję, że w wakację odpocznę wreszcie od
1.Komputera
2.Książek

Moich dwóch uzależnień.

Pójdę do pracy, zarobię na wakację,
będę miała świetne praktyki i nadrobię braki w treningu rowerowo-atletycznym.

Wezmę lekcję gry na pianinie- żeby znów zaczać plumkać (:
i może wreszcie wyrobię sobie papierek do nurkowania (:

Zabiorę się też poważniej za francuski, angielski i niemiecki.

Podszkolę ortografię polską i gramatyke angielską.

Zabiorę się za moje małe portfolio modelingu.



Będę bardzo szczęśliwa i wypoczęta. Znów będę sobą.

wtorek, 26 maja 2009

n-ta rocznica.


25 maja-
Spakowałam plecak, ubrana, uczesana (około 50 spinek na głowie), wsiadam na rower.
On już przyjechał.

Jedziemy na impreze do koleżanki- poczatek maturalnych wakacji.

Na miejscu szybko się przebieramy, troche ludzi już jest. Kociak daje mi matury z chemii do sprawdzenia- nawet po maturze człowiek się nie uchroni.

Zostawiamy rzeczy i idziemy na salę.

Impreza- sami znajomi- i on.

Później już my- ktoś za długo trzymał kogoś rękę, nie tylko tańcząc i tak zostało. Nie wiem jak. Każde z nas ma na to inną teorię.

Wracamy z koleżanką do domu. Mamy nocować u niej jak większość osób z klasy licealnej. Tylko nas przydzielono do pokoju razem.

W sumie jest już 26 maja- dzień mamy.

Wielkie śniadanie i ruszamy sprzątać salę. I odtąd już jest "my". Na rower i do domu, następnego dnia do kina, na spacer i tak już zostało.

25 maja 2009

Starzejemy się wciąż razem.