
25 maja-
Spakowałam plecak, ubrana, uczesana (około 50 spinek na głowie), wsiadam na rower.
On już przyjechał.
Jedzie
my na impreze do koleżanki- poczatek maturalnych wakacji.
Na miejscu szybko się przebiera
my, troche ludzi już jest. Kociak daje mi matury z chemii do sprawdzenia- nawet po maturze człowiek się nie uchroni.
Zostawia
my rzeczy i idzie
my na salę.
Impreza- sami znajomi- i on.
Później już
my- ktoś za długo trzymał kogoś rękę, nie tylko tańcząc i tak zostało. Nie wiem jak. Każde z nas ma na to inną teorię.
Wraca
my z koleżanką do domu. Ma
my nocować u niej jak większość osób z klasy licealnej. Tylko nas przydzielono do pokoju razem.
W sumie jest już 26 maja- dzień ma
my.
Wielkie śniadanie i rusza
my sprzątać salę. I odtąd już jest
"my". Na rower i do domu, następnego dnia do kina, na spacer i tak już zostało.
25 maja 2009
Starzeje
my się wciąż razem.