Istnieje sobie taki chłopiec, z którym nie chciałam się spotykać mimo, że byłam "wolna". Wtedy jedyną osoba o której myślałam, był 4element. Tak się składa, że mają tak samo na imię. Tak się składa, że mamy wspólnego kolegę, który powiedział mu kiedyś, że niestety "przegrał bój o mnie z immiennikiem".
Całe szczęście zyskałam kolegę. KOlegę który zawsze umie mnie zaskoczyć, rozbawić... Zupełnie jak w tym skeczu- jest pan idealny na to stanowisko, ale zatrudnimy kogoś z problemami alkoholowymi.
Zobaczył jak otwieram stronę 4elemntu.
"ach to ten drugi... ale i tak jestem bardziej zajebisty!" x)
poniedziałek, 31 stycznia 2011
środa, 29 grudnia 2010
"Nie ma, nie ma Ciebie."
http://missdiesel.wrzuta.pl/audio/0g3SGWuVHNU/kayah_bregovic_-_nie_ma_nie_ma_ciebie

Zima na ramiona moje spadła
Niewinnością białym śniegiem
Pierwsza gwiazda już na niebie
Nie ma nie ma ciebie
Ogień tańczyć zaczął już w kominie
A choinka się zieleni
Serca ludziom opromieni
Moje w kamień zmieni
Śnieg zasypał dzisiaj wszystkie drogi
Niewinnością białym płaszczem
Twoich śladów nie wypatrzę
Nie mam cię na zawsze
Hej moje góry i doliny
Widziałyście może dziś
Dokąd odszedł mój jedyny
Hej Bóg się rodzi
Moc truchleje
Nie ma nie ma ciebie
Hej moje góry i doliny
Odpowiecie może mi
Dokąd odszedł mój jedyny
Hej Bóg się rodzi moc truchleje
Nie ma nie ma ciebie.

Zima na ramiona moje spadła
Niewinnością białym śniegiem
Pierwsza gwiazda już na niebie
Nie ma nie ma ciebie
Ogień tańczyć zaczął już w kominie
A choinka się zieleni
Serca ludziom opromieni
Moje w kamień zmieni
Śnieg zasypał dzisiaj wszystkie drogi
Niewinnością białym płaszczem
Twoich śladów nie wypatrzę
Nie mam cię na zawsze
Hej moje góry i doliny
Widziałyście może dziś
Dokąd odszedł mój jedyny
Hej Bóg się rodzi
Moc truchleje
Nie ma nie ma ciebie
Hej moje góry i doliny
Odpowiecie może mi
Dokąd odszedł mój jedyny
Hej Bóg się rodzi moc truchleje
Nie ma nie ma ciebie.
I don't know which is worse, being the one with the broken heart or being the person that breaks the hearts.
Today was just one of those days where everything I did reminded me of you and every song I heard somehow related to you. I hate days like today, because they remind me of the one thing I dont have.
've been laying here all night, listening to the rain. Talking to my heart and trying to explain. Why sometimes I catch myself wondering what might have been. Yes I do think about you, every now and then.
Perhaps I saw what I wanted to see in him and made him to be more than he was.
The tough thing about following you heart is that people forget to mention that sometimes the heart takes you to places you shouldn't be. Places that are scary as they are exciting and as dangerous as they are alluring. Sometimes your heart cannot take you to places that lead to happy ending. That's not even the difficult part; the difficult part is when you follow your heart, you leave normal; you go into the unknown and once you do you can never go back.

Today was just one of those days where everything I did reminded me of you and every song I heard somehow related to you. I hate days like today, because they remind me of the one thing I dont have.
've been laying here all night, listening to the rain. Talking to my heart and trying to explain. Why sometimes I catch myself wondering what might have been. Yes I do think about you, every now and then.
Perhaps I saw what I wanted to see in him and made him to be more than he was.
The tough thing about following you heart is that people forget to mention that sometimes the heart takes you to places you shouldn't be. Places that are scary as they are exciting and as dangerous as they are alluring. Sometimes your heart cannot take you to places that lead to happy ending. That's not even the difficult part; the difficult part is when you follow your heart, you leave normal; you go into the unknown and once you do you can never go back.
środa, 8 grudnia 2010
Sierpień.
Poznałam Sierpień w grudniu.
Wszyscy znajomi grożą mi palcem. Każdy z nich wie do czego może prowadzić ten błysk w moim oku.
Całe szczęście nauka wpływa na mnie otępiająco i ostatecznie dzisiaj odmówiłam wspólnego spaceru do domu bez żadnej logicznej przyczyny.
Odmówiłam 30 minutom przyśpieszonego bicia serca.
wtorek, 26 października 2010
Nie potrafię docenić tego co inni robią dla mnie, sama nie potrafię zrobić nic dla innych. Oczekuję a wręcz żądam rzeczy które wymagają poświęceń- traktuje je jak standard, nic nie ważny szczegół.
Ciekawe kiedy ta pieprzona królewna z mego wnętrza zejdzie na ziemię i dostrzeże, że wokół nie ma nikogo, kto chciałby z nią spędzić czas.
Nudzę.
Ciekawe kiedy ta pieprzona królewna z mego wnętrza zejdzie na ziemię i dostrzeże, że wokół nie ma nikogo, kto chciałby z nią spędzić czas.
Nudzę.
środa, 13 października 2010
Inwigilując aktywność internetową.
Patrzę na te wszystkie cudowne cytaty, i piosenki które umieszcza na portalach...
Rozczulam się i na chwilę zapominam, że to nie jego własne słowa, tylko cytat poety. To nie on to powiedział. To nie do mnie, to nie o mnie.
On nie oddałby wszystkiego, co wiedział, całej jego uciułanej o miastach, ludziach i książkach wiedzy za nauczenie się zapachu moich włosów w czasie deszczu...
"I idąc pomyślałem o tym, że pewnie będzie już pijana i włosy opadną jej na twarz i myślałem o tym, iż niedługo zjawią się deszcze i wtedy włosy jej stracą sypkość i staną się cięższe lecz nie wiedziałem, czy przejmą zapach deszczu. Nie myślałem o tym nigdy, jak pachnie deszcz, a teraz nie wiedziałem, czy nauczę się tego, tak jak nauczyłem się zapachu jej włosów w czasie lata, w czasie deszczu i w czasie mgły. I wszystko, co wiedziałem, całą moją uciułaną o miastach, ludziach i książkach wiedzę oddałbym za nauczenie się zapachu jej włosów w czasie deszczu..."
M.Hłasko
Rozczulam się i na chwilę zapominam, że to nie jego własne słowa, tylko cytat poety. To nie on to powiedział. To nie do mnie, to nie o mnie.
On nie oddałby wszystkiego, co wiedział, całej jego uciułanej o miastach, ludziach i książkach wiedzy za nauczenie się zapachu moich włosów w czasie deszczu...
"I idąc pomyślałem o tym, że pewnie będzie już pijana i włosy opadną jej na twarz i myślałem o tym, iż niedługo zjawią się deszcze i wtedy włosy jej stracą sypkość i staną się cięższe lecz nie wiedziałem, czy przejmą zapach deszczu. Nie myślałem o tym nigdy, jak pachnie deszcz, a teraz nie wiedziałem, czy nauczę się tego, tak jak nauczyłem się zapachu jej włosów w czasie lata, w czasie deszczu i w czasie mgły. I wszystko, co wiedziałem, całą moją uciułaną o miastach, ludziach i książkach wiedzę oddałbym za nauczenie się zapachu jej włosów w czasie deszczu..."
M.Hłasko
poniedziałek, 4 października 2010
Zamilcz.
'Jeżeli miłość twoja nie ma żadnych szans, powinieneś zamilknąć, bo nie należy mieszać miłości z niewolnictwem serca. Miłość, która prosi, jest piękna, ale ta, która błaga, jest uczuciem lokajskim."
— Antoine de Saint-Exupéry
Pierwszy dzień zajęć.
Wróciłam, posprzątałam w miejscy w którym będę mieszkać przez następne 10 miesięcy, położyłam się, otarłam wilgotne oczy, czekam na przyjaciela.
— Antoine de Saint-Exupéry
Pierwszy dzień zajęć.
Wróciłam, posprzątałam w miejscy w którym będę mieszkać przez następne 10 miesięcy, położyłam się, otarłam wilgotne oczy, czekam na przyjaciela.
poniedziałek, 27 września 2010
Przemyśl.
"Dlaczego potrafiłem to czuć, a nie potrafiłem o tym mówić - nie wiem. (...) Dlaczego nie umiałem nigdy powiedzieć, że najwiekszym grzechem jest stracenie miłości drugiego człowieka - nie wiem. Może było za gorąco, a może po prostu zapomniałem." M. Hłasko.
Kiedyś gdzieś ktoś powiedział, że w życiu kocha się około trzech osób tak oddanie i mocno. Gdybym ich podliczyła- miałam trzech wspaniałych mężczyzn.
Uśmiecham się na samą myśl, że tak jak oni znaczyli wiele w moim życiu tak i ja żyję w ich ciepłych wspomnieniach, a jednego z nich wybrałam na dłużej.
Kiedyś gdzieś ktoś powiedział, że w życiu kocha się około trzech osób tak oddanie i mocno. Gdybym ich podliczyła- miałam trzech wspaniałych mężczyzn.
Uśmiecham się na samą myśl, że tak jak oni znaczyli wiele w moim życiu tak i ja żyję w ich ciepłych wspomnieniach, a jednego z nich wybrałam na dłużej.
niedziela, 5 września 2010
Stres

wyobraź sobie, że grasz w strategię; masz jakąś sytuację stresową- inwazja, ale nie wiesz z której strony, musisz się przygotować:
Najważniejsze jest dla Ciebie serce i mózg- musisz je za wszelką cenę ocalić- mózg odbiera sygnał "walcz albo uciekaj"- jak w strategii- włączasz mode- deffens- rozszerzasz źrenice- chcesz widzieć wszystko co się dzieje wokół, uwalniasz zapasy pożywienia dla mózgu i mięśni na wypadek gdyby trzeba było natychmiast uciekać, przyśpieszasz akcje serca, żeby wszędzie dopłynęły zapasy zanim zacznie się walka, podnosisz ciśnienie, żeby wszystko w Twoim organiźmie się obudziło do walki, stroszysz włosy, zwłaszcza te małe na rękach i nogach- izolują Cię od zimna, jak dodasz do skóry grubość podniesionych włosów jesteś dużo grubszy, to jest futro, hamujesz jelita- trawienie i normalne prace zostawiasz na czas po walce, rozszerzasz oskrzela- chcesz mieć więcej tlenu.
czwartek, 2 września 2010
Akceptacja.
"I loved you in the morning, our kisses deep and warm,
your hair upon the pillow like a sleepy golden storm,
yes, many loved before us, I know that we are not new,
in city and in forest they smiled like me and you,
but now it's come to distances and both of us must try,
your eyes are soft with sorrow,
Hey, that's no way to say goodbye.I'm not looking for another as I wander in my time,
walk me to the corner, our steps will always rhyme
you know my love goes with you as your love stays with me,
it's just the way it changes, like the shoreline and the sea,
but let's not talk of love or chains and things we can't untie,
your eyes are soft with sorrow,
Hey, that's no way to say goodbye."
Są dwa wykonania- polskie, wykonanie Radka w tłumaczeniu Zębatego jest zupełnie inną interpretacją, nasiąkniętą cierpieniem. Śpiewa, że nie wolno się żegnać w ten sposób, zupełnie jakby nie wolno się było żegnać im wcale.
Kiedyś nie mogłam znieść wykonania Cohena- dorosły mężczyzna, żegnający się z kobietą. Tłumaczący jej, że nie są niczym nowym. I tak to już bywa, że trzeba się rozstać i poszukać własnej drogi.
Te same słowa, dwie interpretacje.
"walk me to the corner, our steps will always rhyme."
Mam dużo ciepłych wspomnień i mogę się spokojnie uśmiechnąć przechodząc obok Ciebie.
your hair upon the pillow like a sleepy golden storm,
yes, many loved before us, I know that we are not new,
in city and in forest they smiled like me and you,
but now it's come to distances and both of us must try,
your eyes are soft with sorrow,
Hey, that's no way to say goodbye.I'm not looking for another as I wander in my time,
walk me to the corner, our steps will always rhyme
you know my love goes with you as your love stays with me,
it's just the way it changes, like the shoreline and the sea,
but let's not talk of love or chains and things we can't untie,
your eyes are soft with sorrow,
Hey, that's no way to say goodbye."
Są dwa wykonania- polskie, wykonanie Radka w tłumaczeniu Zębatego jest zupełnie inną interpretacją, nasiąkniętą cierpieniem. Śpiewa, że nie wolno się żegnać w ten sposób, zupełnie jakby nie wolno się było żegnać im wcale.
Kiedyś nie mogłam znieść wykonania Cohena- dorosły mężczyzna, żegnający się z kobietą. Tłumaczący jej, że nie są niczym nowym. I tak to już bywa, że trzeba się rozstać i poszukać własnej drogi.
Te same słowa, dwie interpretacje.
"walk me to the corner, our steps will always rhyme."
Mam dużo ciepłych wspomnień i mogę się spokojnie uśmiechnąć przechodząc obok Ciebie.
środa, 28 lipca 2010
Lipiec.
Dni płyną na uświadomieniu sobie swojej pomyłki.
Faktycznie, 4 element to było tylko posuwanie się na pętli aż do akceptacji- jesteśmy znajomymi obecnie. Mogę się z nim spotkać, mogę porozmawiać, ale nie chce od niego niczego więcej. Łącznie z tym, że nie chce też by był mi przyjacielem.
Błędem była separacja od Mojego Bladego Blondyna. Lipiec upływa mi na ponownym zdobywaniu mojego chłopaka i uśwadamianiu mu, że wszystko będzie dobrze, że on może się czuć ze mną bezpiecznie i, że już nigdy mu czegoś takiego nie zafunduje.
Kobiety są straszne.
And you treated my woman to a flake of your life
And when she came back she was nobody's wife.
Leonard Cohen "Famous Blue Raincoat"
Faktycznie, 4 element to było tylko posuwanie się na pętli aż do akceptacji- jesteśmy znajomymi obecnie. Mogę się z nim spotkać, mogę porozmawiać, ale nie chce od niego niczego więcej. Łącznie z tym, że nie chce też by był mi przyjacielem.
Błędem była separacja od Mojego Bladego Blondyna. Lipiec upływa mi na ponownym zdobywaniu mojego chłopaka i uśwadamianiu mu, że wszystko będzie dobrze, że on może się czuć ze mną bezpiecznie i, że już nigdy mu czegoś takiego nie zafunduje.
Kobiety są straszne.
And you treated my woman to a flake of your life
And when she came back she was nobody's wife.
Leonard Cohen "Famous Blue Raincoat"
czwartek, 1 lipca 2010
"Och, ja się tylko targowałam." ?
Reaktywacja- chyba się pośpieszyłam.
Mam wrażenie, że po prostu posuwam się dalej na pętli. Jestem gdzieś na granicy depresji z akceptacją, a to co się działo, to było targowanie się.
Wybór pomiędzy M. a D. to wybór zupełnie różnych dróg. Któregokolwiek nie wybiorę pewnie będę szczęśliwa, ale też będę czasem żałować.
piątek, 18 czerwca 2010
4 element. reactivation.
Dobrze jest znów się czuć komuś potrzebnym i potrzebować.
Znów czuć, że ma się przyjaciół, że są tak blisko.
Byle do wakacji. Wakacji z 4 elementem ?
Znów czuć, że ma się przyjaciół, że są tak blisko.
Byle do wakacji. Wakacji z 4 elementem ?
wtorek, 8 czerwca 2010
czwartek, 27 maja 2010
Ups and downs...
On ma teraz chyba bardzo dobry nastrój.
Ona teraz ma chyba dużo gorszy nastrój... a wcześniej przecież jakoś się trzymała bez niego.
Teraz wcale jeszcze nie ma "nas", ale przynajmniej sytuacja jest czysta i jasna. Czekam na jego ruch, teraz to on rozdaje karty.
Ona teraz ma chyba dużo gorszy nastrój... a wcześniej przecież jakoś się trzymała bez niego.
Teraz wcale jeszcze nie ma "nas", ale przynajmniej sytuacja jest czysta i jasna. Czekam na jego ruch, teraz to on rozdaje karty.
poniedziałek, 24 maja 2010
Pozwól mi się Boże błąkać.
W niepewności wydeptywać tysiąc ścieżek...
Wczoraj czułam się szczęśliwa. Miałam nadzieję, że wszystko się dobrze układa, że już mogę spokojnie czekać do wakacji, że rozumiem, że nie możemy się wcześniej spotkać, bo jest chory bo sesja, ale jest dobrze. Znów będzie obok?
Dzisiaj czuję się gorzej chyba niż przed tygodniem, zanim odważyłam się napisać do 4tego.
Cała nadzieja to nadinterpretacja.
Porozmawialiśmy?- w najbardziej sztywny sposób, o nauce, i w sumie pewnie tylko dlatego, że się odezwałam jak mi odpisywał, gdybym poczekała jeszcze chwilkę, pewnie by udawał, że go nie ma.
Może po prostu chce być miły?
Przecież nie dawał mi nadziei. Skąd ja sobie ją uroiłam?
Jesteśmy zupełnie innymi ludźmi po tym roku.
Bo jak facet chce to choćby mury pękały a skały sra**... Gdyby chciał zobaczylibyśmy się nawet tego samego wieczoru. Gdyby chciał i bał się bardzo nie byłby chyba w stanie wytrzymać do wakacji...
Boję się spotkania ale i chciałabym by było już.
Wczoraj czułam się szczęśliwa. Miałam nadzieję, że wszystko się dobrze układa, że już mogę spokojnie czekać do wakacji, że rozumiem, że nie możemy się wcześniej spotkać, bo jest chory bo sesja, ale jest dobrze. Znów będzie obok?
Dzisiaj czuję się gorzej chyba niż przed tygodniem, zanim odważyłam się napisać do 4tego.
Cała nadzieja to nadinterpretacja.
Porozmawialiśmy?- w najbardziej sztywny sposób, o nauce, i w sumie pewnie tylko dlatego, że się odezwałam jak mi odpisywał, gdybym poczekała jeszcze chwilkę, pewnie by udawał, że go nie ma.
Może po prostu chce być miły?
Przecież nie dawał mi nadziei. Skąd ja sobie ją uroiłam?
Jesteśmy zupełnie innymi ludźmi po tym roku.
Bo jak facet chce to choćby mury pękały a skały sra**... Gdyby chciał zobaczylibyśmy się nawet tego samego wieczoru. Gdyby chciał i bał się bardzo nie byłby chyba w stanie wytrzymać do wakacji...
Boję się spotkania ale i chciałabym by było już.
poniedziałek, 10 maja 2010
http://www.swflorian.diecezja.krakow.pl/walentynki/2006.htm
"Kazanie ks. Mieczysława Malińskiego
Zaszumiało Ci!
Zaszumiało Ci...
Tak żeś się ani opamiętał... skąd się to wzięło nagle... Aniś się nawet nie opamiętała, jak zostałaś uchwycona. ...Przez miłość. Na jakim etapie jesteś ?! Znasz imię... Znasz nazwisko... Wiesz gdzie mieszka... Co robi... Może to tylko przelotne spojrzenie na ulicy... w tramwaju... w sali... na korytarzu. Ale wiedziałeś, że zostałeś trzaśnięty, uderzony, ledwo się na nogach trzymasz... Gdy myślisz na Jej temat. Powiedziałeś słowo “kocham” ? To odłóż na potem. Zakładam, żeś nie powiedział. Zakładam, żeś nie powiedziała. I bardzo dobrze. Bo trzeba poznać człowieka! Powiedz mi co czyta, a powiem Ci kim jest. Powiedz mi jakich ma kolegów i koleżanki, a powiem Ci kim jest. Powiedz mi jakich masz rodziców, jaki masz dom, a powiem Ci kim jesteś. Powiedz mi jak się zachowuje na plaży, a powiem Ci kim jest. Powiedz mi jak się zachowuje w restauracji, w kawiarni, przy stole... ....pije! ...pali! ...ćpa! Wiesz już o tym? Prześledziłaś? Zauważyłeś? Kogo kochasz?! Wiesz?! Żeby to nie było tak, że po ślubie przychodzi do mnie człowiek, i mi mówi... “Ja nie wiedziałem z kim się żenię...” Przychodzi człowiek do mnie i mi mówi “Ja nie wiedziałam, za kogo wychodzę za mąż...” Nie wiedziała! Bo to był tylko przelotny flirt, jak to się dawniej mówiło. Dyskoteka. Kawiarnia. Ubaw. Prywatka. Impreza! Ale jaki dom? Jacy rodzice? Jacy koledzy i koleżanki? Co czyta? Co ogląda? W kinie, w teatrze. W filharmonii. Na czym bywa? Z kim się spotyka? Co za środowisko ma? Dotąd już wypracowane. Gdy mi już powiesz “ to wszystko się stało”. “To wszystko poznałem”. “O tym wszystkim się przekonałem” .“I kocham” A powiedziałeś to? ...Jej? Powiedziałaś to... Mu ? Bo nie powinieneś powiedzieć jeszcze, bo nie powinnaś powiedzieć jeszcze. No to kiedy?! Aż przyjdzie moment, taki, że powiecie w jednej sekundzie obydwoje... razem! Kocham! Cię! ...Aż przyjdzie moment, że powiecie razem to słowo Kocham Cię! Razem! Nie mów pierwszy! Nie mów pierwsza! Bo zepsujesz sprawę. Bo położysz rzecz na miejscu. Nie mów pierwszy, nie mów pierwsza. Chyba, że czujesz, że już na Jej ustach wisi to słowo. Chociaż to przeczuwasz, że na jego ustach wisi to słowo. Ale nie powiedz za wcześnie! Tylko razem! Bo zepsujesz sprawę. Bo przyjdzie do mnie taki człowiek, i powie “Ja jego nigdy nie kochałam... Ale po prostu mnie zaskoczył swoim oświadczeniem, że mnie kocha. Tak mi się to spodobało, że ktoś mnie... pokochał! Że ktoś mnie pokochał! Ale ja nie kocham naprawdę. To teraz dopiero widzę!” A więc nie mów za wcześnie. Musi dojrzeć w tobie to przekonanie, to przeświadczenie, że możesz powiedzieć. Że z drugiej strony masz akceptację. Zanim powiesz słowo “kocham”... Poznaj człowieka... Napatrz się na niego! Zachwycaj się nim! Każdym etapem jego życia, każdą stroną jego życia! Każdym zachowaniem. Zachwycaj się nim! Zachwycaj się nią! Napatrz się! [...] Na obecność Jej czekaj wciąż! Na obecność Jego czekaj wciąż! Naraduj się! Naciesz się tym człowiekiem, któregoś spotkał w życiu! Jako drugą połówkę pomarańczy. Kocham Cię... Kocham Cię... Kocham Cię! Najświętsze słowo, które człowiek może powiedzieć do drugiego człowieka! Kocham Cię! Najbardziej zobowiązujące słowo! Bo chcę uratować Twoje piękno! Bo chcę, żebyś rozkwitła jak kwiat... pod wpływem mojej miłości. Żeby się stworzyłą przestrzeń wolności dla Ciebie przez tą moją miłość! Przestrzeń wolności w której zaistniejesz! Ja chcę, żeby się w Tobie obudził człowiek. Mężczyzna. Nie nieśmiała sierota! Stać cię na to! Masz w sobie potencjał! Tylko nie uruchomiony! To się dzieje pod wpływem miłości Jej! To się dzieje pod wpływem miłości Jego! Że człowiek pięknieje! Dojrzewa! Rozwija się! Staje się! Najświętsze słowo “kocham”... To jest również zadanie... To jest również zadanie... Żebym tę miłość uratował... Żebym tę miłość zachował... Żebym tę miłość rozwinął, rozbudował. Żeby pod wplywem mojej miłości ku Niej Ona się poczułą wolna. Dowartościowała się jako człowiek! Jako kobieta, jako dziewczyna! Żebym ja stworzył Jej przestrzeń wolności w której się Ona znajdzie... szczęśliwą... Żebym ja Jemu stworzyła przestrzeń wolności w której się On znajdzie... mężczyzną! Człowiekiem! Bo miłość to nie tylko jest przeżycie moje, które spadło na mnie tak nieoczekiwanie, że mi zawirowało w głowie, żem się zachwycił tak bezbrzeżnie, ale to jest zadanie! Moje zadanie wobec tego człowieka! Moje zadanie wobec samego siebie! Bo ja staję się coraz piękniejszy pod wpływem Jej piękna! Bo ja staję się coraz bardziej mężczyzną pod wpływem Jej miłości. Bo ja staję się coraz bardziej piękna pod wpływem Jego poszanowania mnie! Bo miłośc to jest zadanie, to jest również zadanie, to jest przede wszystkim zadanie, to jest na pewno zadanie dla obydwóch! Kochających się! Bo to jest to spotkanie miłości z jednej i z drugiej strony, z której rodzi się... jedność. Jesteśmy my. Jesteśmy razem. Już nie mówię “On”, już nie mówię “Ona”. To jest obce słowo! Nie moje! Ja mówię po imieniu o Niej, ja mówię po imieniu o Nim. Nigdy nie mówię “On”. Nigdy nię mówię “Ona”. Bo tworzymy jedność. Szczęśliwą. Kochającą się. Bezbrzeżnie. Na nowo. I coraz bardziej.
Amen."
2006, walentynki.
Nie chciałam tego kazania zgubić.
Zaszumiało Ci!
Zaszumiało Ci...
Tak żeś się ani opamiętał... skąd się to wzięło nagle... Aniś się nawet nie opamiętała, jak zostałaś uchwycona. ...Przez miłość. Na jakim etapie jesteś ?! Znasz imię... Znasz nazwisko... Wiesz gdzie mieszka... Co robi... Może to tylko przelotne spojrzenie na ulicy... w tramwaju... w sali... na korytarzu. Ale wiedziałeś, że zostałeś trzaśnięty, uderzony, ledwo się na nogach trzymasz... Gdy myślisz na Jej temat. Powiedziałeś słowo “kocham” ? To odłóż na potem. Zakładam, żeś nie powiedział. Zakładam, żeś nie powiedziała. I bardzo dobrze. Bo trzeba poznać człowieka! Powiedz mi co czyta, a powiem Ci kim jest. Powiedz mi jakich ma kolegów i koleżanki, a powiem Ci kim jest. Powiedz mi jakich masz rodziców, jaki masz dom, a powiem Ci kim jesteś. Powiedz mi jak się zachowuje na plaży, a powiem Ci kim jest. Powiedz mi jak się zachowuje w restauracji, w kawiarni, przy stole... ....pije! ...pali! ...ćpa! Wiesz już o tym? Prześledziłaś? Zauważyłeś? Kogo kochasz?! Wiesz?! Żeby to nie było tak, że po ślubie przychodzi do mnie człowiek, i mi mówi... “Ja nie wiedziałem z kim się żenię...” Przychodzi człowiek do mnie i mi mówi “Ja nie wiedziałam, za kogo wychodzę za mąż...” Nie wiedziała! Bo to był tylko przelotny flirt, jak to się dawniej mówiło. Dyskoteka. Kawiarnia. Ubaw. Prywatka. Impreza! Ale jaki dom? Jacy rodzice? Jacy koledzy i koleżanki? Co czyta? Co ogląda? W kinie, w teatrze. W filharmonii. Na czym bywa? Z kim się spotyka? Co za środowisko ma? Dotąd już wypracowane. Gdy mi już powiesz “ to wszystko się stało”. “To wszystko poznałem”. “O tym wszystkim się przekonałem” .“I kocham” A powiedziałeś to? ...Jej? Powiedziałaś to... Mu ? Bo nie powinieneś powiedzieć jeszcze, bo nie powinnaś powiedzieć jeszcze. No to kiedy?! Aż przyjdzie moment, taki, że powiecie w jednej sekundzie obydwoje... razem! Kocham! Cię! ...Aż przyjdzie moment, że powiecie razem to słowo Kocham Cię! Razem! Nie mów pierwszy! Nie mów pierwsza! Bo zepsujesz sprawę. Bo położysz rzecz na miejscu. Nie mów pierwszy, nie mów pierwsza. Chyba, że czujesz, że już na Jej ustach wisi to słowo. Chociaż to przeczuwasz, że na jego ustach wisi to słowo. Ale nie powiedz za wcześnie! Tylko razem! Bo zepsujesz sprawę. Bo przyjdzie do mnie taki człowiek, i powie “Ja jego nigdy nie kochałam... Ale po prostu mnie zaskoczył swoim oświadczeniem, że mnie kocha. Tak mi się to spodobało, że ktoś mnie... pokochał! Że ktoś mnie pokochał! Ale ja nie kocham naprawdę. To teraz dopiero widzę!” A więc nie mów za wcześnie. Musi dojrzeć w tobie to przekonanie, to przeświadczenie, że możesz powiedzieć. Że z drugiej strony masz akceptację. Zanim powiesz słowo “kocham”... Poznaj człowieka... Napatrz się na niego! Zachwycaj się nim! Każdym etapem jego życia, każdą stroną jego życia! Każdym zachowaniem. Zachwycaj się nim! Zachwycaj się nią! Napatrz się! [...] Na obecność Jej czekaj wciąż! Na obecność Jego czekaj wciąż! Naraduj się! Naciesz się tym człowiekiem, któregoś spotkał w życiu! Jako drugą połówkę pomarańczy. Kocham Cię... Kocham Cię... Kocham Cię! Najświętsze słowo, które człowiek może powiedzieć do drugiego człowieka! Kocham Cię! Najbardziej zobowiązujące słowo! Bo chcę uratować Twoje piękno! Bo chcę, żebyś rozkwitła jak kwiat... pod wpływem mojej miłości. Żeby się stworzyłą przestrzeń wolności dla Ciebie przez tą moją miłość! Przestrzeń wolności w której zaistniejesz! Ja chcę, żeby się w Tobie obudził człowiek. Mężczyzna. Nie nieśmiała sierota! Stać cię na to! Masz w sobie potencjał! Tylko nie uruchomiony! To się dzieje pod wpływem miłości Jej! To się dzieje pod wpływem miłości Jego! Że człowiek pięknieje! Dojrzewa! Rozwija się! Staje się! Najświętsze słowo “kocham”... To jest również zadanie... To jest również zadanie... Żebym tę miłość uratował... Żebym tę miłość zachował... Żebym tę miłość rozwinął, rozbudował. Żeby pod wplywem mojej miłości ku Niej Ona się poczułą wolna. Dowartościowała się jako człowiek! Jako kobieta, jako dziewczyna! Żebym ja stworzył Jej przestrzeń wolności w której się Ona znajdzie... szczęśliwą... Żebym ja Jemu stworzyła przestrzeń wolności w której się On znajdzie... mężczyzną! Człowiekiem! Bo miłość to nie tylko jest przeżycie moje, które spadło na mnie tak nieoczekiwanie, że mi zawirowało w głowie, żem się zachwycił tak bezbrzeżnie, ale to jest zadanie! Moje zadanie wobec tego człowieka! Moje zadanie wobec samego siebie! Bo ja staję się coraz piękniejszy pod wpływem Jej piękna! Bo ja staję się coraz bardziej mężczyzną pod wpływem Jej miłości. Bo ja staję się coraz bardziej piękna pod wpływem Jego poszanowania mnie! Bo miłośc to jest zadanie, to jest również zadanie, to jest przede wszystkim zadanie, to jest na pewno zadanie dla obydwóch! Kochających się! Bo to jest to spotkanie miłości z jednej i z drugiej strony, z której rodzi się... jedność. Jesteśmy my. Jesteśmy razem. Już nie mówię “On”, już nie mówię “Ona”. To jest obce słowo! Nie moje! Ja mówię po imieniu o Niej, ja mówię po imieniu o Nim. Nigdy nie mówię “On”. Nigdy nię mówię “Ona”. Bo tworzymy jedność. Szczęśliwą. Kochającą się. Bezbrzeżnie. Na nowo. I coraz bardziej.
Amen."
2006, walentynki.
Nie chciałam tego kazania zgubić.
"nic więcej..."
Z prawdziwymi gafami człowiek się rodzi.
Nie poszłam na poprawiny do kuzynki D., ale wybrałam się na koncert.
Nie powiedziałam mu, nie odebrałam od niego telefonu, nie zamierzałam wracać do tej sytuacji.
Sam zapytał nagle:
"Byłaś wczoraj na koncercie?"
Nie poszłam na poprawiny do kuzynki D., ale wybrałam się na koncert.
Nie powiedziałam mu, nie odebrałam od niego telefonu, nie zamierzałam wracać do tej sytuacji.
Sam zapytał nagle:
"Byłaś wczoraj na koncercie?"
wtorek, 4 maja 2010
:)
Ciekawa jestem co powiesz o jednym moich ulubionych zespołów i jednej z ulubionych piosenek kiedyś.
Teraz wyobraź sobie, że znałam słowa na pamięć i wracając do domu "śpiewaliśmy" bloodline, chodziłam w glanach z wiecznie rozpuszczonymi włosami, paliłam, piłam, robiłam sobie szramy na nadgarstkach, chociaż na koncertach nigdy nie wchodziłam do pogo- po prostu zawsze się o mnie chłopcy bali. Miałam dźwięczną ksywę "Komarek" ćwieki na spodniach i rzemyki na rękach których nie zdejmowałam długo (:
How cool was that?
niedziela, 2 maja 2010
Naiwności.
Jaka jestem głupia. Niesamowicie naiwna.
Tak bardzo ucieszyłam się z durnej wiadomości która nie miała nic wnieść nowego.
"nic nie stoi na przeszkodzie, żeby się spotkac i porozmawiać"
nie ma daty spotkania ani nawet słowa o tym, że w najbliższym czasie. Równie dobrze możemy się spotkać na korytarzu, albo za 20 lat na jakimś kongresie przypadkiem... przy automacie z kawą.
Moja naiwność znów zabawiła się moimi uczuciami.
Był czas wtedy, żeby się odważyć coś zmienić.
Teraz jest czas, żeby wreszcie o wszytkim zapomnieć.
Tak bardzo ucieszyłam się z durnej wiadomości która nie miała nic wnieść nowego.
"nic nie stoi na przeszkodzie, żeby się spotkac i porozmawiać"
nie ma daty spotkania ani nawet słowa o tym, że w najbliższym czasie. Równie dobrze możemy się spotkać na korytarzu, albo za 20 lat na jakimś kongresie przypadkiem... przy automacie z kawą.
Moja naiwność znów zabawiła się moimi uczuciami.
Był czas wtedy, żeby się odważyć coś zmienić.
Teraz jest czas, żeby wreszcie o wszytkim zapomnieć.
Subskrybuj:
Posty (Atom)